Blog > Komentarze do wpisu

.....nekad siv nekad siv nekad žut......

0,7 vranac + pol paczki ronhil + hałas za ściną

Dzień dwudziesty, wieczór dwudziesty, noc dwudziesta,

Liczę, przeliczam, podliczam, odliczam

Belgrad deszczowy. Trampki cale mokre. Dom posprzątany. Naleśniki usmażone. Goście w domu. Serbski wątpliwie poprawiony. Uczę sie doceniać własne umiejętności.

Powtarzam sobie stokroć, ze jestem tu po to by dowiedzieć się  sie czegoś o sobie samej.

Faktem jest, ze sie dowiaduje.

Angol odstawił akcje godne zaznaczenia. Ja miałam myśli godne pogardzenia.

Poznaje własne potrzeby, braki i niedociągnięcia.

Pisząc odkrywam kolejne pustosłowia, bezdzwieczne oddźwięki, dźwięczne milczenia.

Odkrywam liczne ignorancje, deficyty sil, niechęci i niedouczenia.

We własnym otwarciu- zamknięcia wyzbyć się sie nie mogę.

W całej mojej miłości do ludzi okazało sie, ze brak milosci rzeczywistej. Czy nauczyć sie jej mogę. Czy brak mi świadomości?

Czy nudzić będę? Czy prawic banały.

Ucze sie wyzbywać strachu bycia nudna, przeciętną, zdziwaczałą. Jednoczesnie - jak nie zamknąć sie w tym pragnieniu odciecia od normalnosci. Jakkolwiek rozumianej. Wiem, ze nie jest błędnym myślenie, ze zamkniecie sie na ludzi ogranicza, cofa i zabija w końcu. Na kraju. Na kraju.

Jak walczyć (czy w ogóle?) z ta chęcią ograniczenia.

Czy przyjęcie do wiadomości ograniczenia własnego tłumaczy z niego.

Czy rozważania o pracy praca tez sa.

Czy pytanie jest myśleniem.

Czy pisanie o pisaniu pisaniem jest. Gdzie praca. Gdzie rozwój.

Czy zamykam sie na ludzi. Na ile to mnie ogranicza. Na ile mnie rozwija.

Na ile moge sobie pozwolić na to siedzenie za ściana. Na tłumaczenia, ze mnie nie nudzą. Chociaż najlepiej poszłabym spać.

Czy ja jestem ograniczona. Jestem. Na ile. Na ile mogę wygrać. Z czym z czym pytanie pytanie, pytam sie.

sobota, noc, 10 pietro, Novi Beograd

 .............................................................................................................

Stanelam przed wyzwaniem uczenia polskiego. Moj piekny materni jezik to kobyla cholerna. Jakze mnie cieszy zaangazowanie mojej uczennicy (i nauczycielki w jednym).

Musze sie teraz nauczyc polskiego. Ciesze sie niezmiernie. Alternacje palatelizacje. Moze w koncu bede w stanie wypowiedziec sie na poziomie. Ach i rzeczywiście "mgła" i "będę" brzmią zabawnie.

Z serbskiego mam podrecznik ze sredniej szkoly.

Znowu zapomnialam angielskiego.

Tyle chcialabym im powiedziec.

Spektakl nr 3 fantastyczny. "Buba u uhu" Teatar 5 iz Beograda. Jeszcze tak dlugo i tak duzo nie smialam sie tutaj. Nawet nie musze rozumiec wszystkiego.

V. powiedziala ze ma czasami bilety do teatru narodowego za free.L. mam nadzieje, ze zalatwi bilety na Mechaniczna Pomaranczę. Plus SKC.

Teatralno-poetycko-jezykowe fascynacje. Co zrobic by przezyc. Co zrobic by sie nauczyc. Co zrobic by nie zwariowac. Amen.

 

Ps. Ciagle jakies parady, demonstracje, blokady. Progejowska, antynatowska, studencka, nacionalistyczna. Machalam teczowa flaga. Antropologiczne rozterki. Gdzie jest moje miejsce. Zgadzam sie, popieram, ale ktoredy droga. Kędydrogakędy. Jak slyszec, czus, widziec i nie oszalec.

Fotouzupelnienie:

 

Tito. W odwiedzinach.

belgradzka jesien

Mama zrobila palacinke. Dzieci szczesliwe. Jestem fantastyczna.

Livingroom.

Pelna energii Joana.

Ox!  Byk!  

 

I teatr:

Novi Beograd.

 

 

 

Pozdrav mili moi.

poniedziałek, 24 października 2011, joanabg

Polecane wpisy

  • po końcu na koniec.

     Tak jak urwał się tekst ten porwała się przerwała pękła nitka koloru wolontariatu w BG pstryk zadziwiające jak wszystko wydaje się bez znaczen

  • Beograd, pa Beograd!

      DUH Beograd ne voli da se slika. Mrzi ga da pozira. Mrda se. Ne ispada lepo na fotografijama, i uvek liči na neko drugo mesto. Nije to Pariz,

  • gorzkie żale

    6 lutego – 12:32 - O boże. Wszyscy wokół jedzą mcdonaldowe śmieci. Nie mogę wyjść, bo poza tym pokojem w mieszkanio-biurze panuje ujemna temperatura. Umrę