Blog > Komentarze do wpisu

wielka woda. blok 28 pietro 10 - kleski zywiolowe

Wielka powódź. Bojler się popsuł. Sąsiadka, która na pewno ma wściekliznę, wypomniała mi, że jak mogę mieszkać tu i nie znać serbskiego. Zdenerwowałam się. Bardzo.

Jestem wręcz rozdygotana. Nie wiem w jakim języku się porozumiewam.

Majstor przyszedł. Nie wiem w takim razie w jakim języku z nim rozmawiam.

 Kleski zywiolowe.

Czuję się jakbym wcale nie wyjeżdżała. Małe zmiany w zatrudnieniu w biurze. Nowy kubek z łowickim wzorem. Nowe krzesło w pokoju. Wszędzie mokre szmaty. Powódź, normalnie powódź.

Ciągle klikam coś na komputerze. Klikanie meczące ciągnące końca nie widzące.

Autobusy mi się mylą.

 

 

 

Z zeszytu:

 23:00 Warszawa 9.01.2012

Stuk stuk stuk

Poznan - Warszawa – Belgrad

5 godzin dworca

Zima chociaż łaskawa.

 

00:32 Warszawa centralna

Dlaczego nie doceniam. Kryzysy przedstawienia. Rozwodnione piwo, promocja, 5zl – 0,5l. Facet z laptopem tuli kaloryfer. Bezdomny, jak mniemam, zaraz obok ucina sobie drzemkę. Kawy filiżanka. Wystrój co najmniej dziwaczy. Stado siwych, głośnych krawaciarzy wtrącających angielskie zwroty, szklanka się tłucze. Koleś przy szybie zarabia 2600 miesięcznie. Wszyscy już wiedzą. Babka za barem, porządnie po czterdziestce, nienawidzi życia. I dworców. Grubas w okularach znieruchomiał z komórka w dłoni. Pisze. Może sms. Minut 30. Sztuczne, okropne bukieciki w wazonikach. Chińskich. Serwetki żółte, papierowe, ceraty nie ma. Szalik Legia. Ponad nami. Ponad głowami, wąsami, piwami. Dla klientów toaleta tez płatna. Groszy 50. Tapeta w stylu retro. Czterdziestolatki. Skłóceni z żonami, spracowani, zrezygnowani, podpici, wygnieceni.

 



czwartek, 12 stycznia 2012, joanabg

Polecane wpisy

  • po końcu na koniec.

     Tak jak urwał się tekst ten porwała się przerwała pękła nitka koloru wolontariatu w BG pstryk zadziwiające jak wszystko wydaje się bez znaczen

  • Beograd, pa Beograd!

      DUH Beograd ne voli da se slika. Mrzi ga da pozira. Mrda se. Ne ispada lepo na fotografijama, i uvek liči na neko drugo mesto. Nije to Pariz,

  • gorzkie żale

    6 lutego – 12:32 - O boże. Wszyscy wokół jedzą mcdonaldowe śmieci. Nie mogę wyjść, bo poza tym pokojem w mieszkanio-biurze panuje ujemna temperatura. Umrę