Blog > Komentarze do wpisu

gorzkie żale

6 lutego – 12:32 - O boże. Wszyscy wokół jedzą mcdonaldowe śmieci. Nie mogę wyjść, bo poza tym pokojem w mieszkanio-biurze panuje ujemna temperatura. Umrę. Nie kupujcie mi biletu. Zginę zamordowana zamęczona zapachem i widokiem bigmaków. O boże. Cóż za głupia śmierć.

 

22:34

Rysuję jakieś świnie owce i kurczaki. Moja podświadomość najwyraźniej gustuje właśnie

w chowie zwierząt gospodarstwa domowego. Możliwe ze mój wykpiony wszem i wobec wegetarianizm tapla się w mękach niezrozumienia.

 

 

Chodzenie do biura w takich temperaturach uważam za bezsensowne zważając na niedziałające ogrzewanie (nie działa poniżej -10) J. powiedział ze to najbardziej sroga zima od ponad 50 lat (dopisane: a S. powiedziała, ze wcale nie). Obwiniam się o przyciągnięcie polskich mrozów. Wybaczcie.

 

Jedyny działający tramwaj w Belgradzie to 6 bodajże. Paraliż paraliż!

 

Niektórzy mają teraz mid-term właśnie w zasypanym Białym Mieście. Pamiętając że w Tiranie było ok. 15 stopni tu załóżmy ok. -15, to 30 stopni różnicy może być bolesne.

Aczkolwiek za dni 11 mrozy jeszcze większe mnie czekają. Ojczyzna, jak sadze, nie przyjmie mnie nazbyt ciepło. A ''chłodne przyjęcie'' też wydaje mi się niewystarczającym określeniem.

 

W zasadzie jestem cierpliwa. Ale naprawdę trudno na swojej drodze spotkać takiego idiotę jak szanowny angielski przybysz z krainy głupoty. Nie wierzę w tak wielki idiotyzm i zaczynam podejrzewać, że tak naprawdę jest tajnym agentem, współpracuje z jakąś gromadą naukowców badających reakcje ludzi związane z szokiem, irytacją, obrzydzeniem

i załamaniem nerwowym w wyniku bezpośredniego zetknięcia się z przytłaczającym imbecylizmem.

 

Bo wokół jest pełno głupków. Ale to juz przesada.

Albo może po prostu (och boże dzięki ci i chwała!) nieczęsto jesteśmy skazani na mieszkanie, pracowanie i potykanie się we wszystkich codziennych czynnościach o COŚ takiego.

 

Doprawdy doprawdy

Okazało się, że cierpliwości nie nauczyła mnie tylko moja ulubiona beogradzka komunikacja miejska ale i bezpośrednia styczność z TYM.

 

 

Achhh

Pamiętam!

Przypomniało mi się obcowanie z tabunem nieuków w Holandii podczas wymarzonej pracy sezonowej (jakże trudno wyzbyć mi się tego tonu). Oh tak to tez było straszne.

 

10 lutego

 

Gorzkie żale

 

Wizyta w toalecie  grozi odmrożeniami. Wraz z mrozami mroźna atmosfera w biurze się zrobiła. I nie chodzi tylko o te niedziałające grzejniki.

 

Na miejscu jakiś tych wszystkich europejskich komisji czy innych ludzi dysponujących grubą kasą, zasponsorowałabym obowiązkowe kursy psychologiczne.

 

Zrobiło się niemilo. Jakieś tajemnice, podziały, ciągłe pretensje. A wszystko kreci się wokół kasy. Pewnie tak wielkiej ze mój totalnie nieekonomiczny umysł nie może pomieścić w wyobraźni swej.

Jeszcze tylko 3 dni w biurze mnie czekają. O ile pełna byłam szczerego żalu i wiary w ich równie szczery żal to oczywiście wszystko pierdyknęło jak mydlana banka i najbardziej im przykro z powodu mniejszej ilości kasy na koncie.

Nieistotne to wszystko już jest totalnie i sama się zastanawiam dlaczego to roztrząsam. Czuję się trochę zobowiązania do wyrażenia gorzkich żalów. Teoretycznie oni tez ich oczekują tak jak wnoszących niebywale wiele szczegółów. Brzydka atmosfera brzydka bardzo. Tak się mili państwo nie robi. Gdzież te górnolotne idee, gdzież te piękne słowa, chęci wspierania rozwoju, przykładania uwagi przeogromnej do spraw istotnych. Istotne są zera na koncie tak proszę państwa tak mili moi. Az mam zgagę od tego wszystkiego. A moja zadymiona głowa wciąż regularnie się ludzi ze w tym tyle świetlistej nieskażonej Prawdy przez wielkie P pisanej. Dziewiczej nieskalanej pełnej wiary i nadziei w naprawę tego plugawego świata.

 

Dużo dobrych rzeczy się działo, dzieje i dziać zapewne będzie jeszcze, może i jeszcze lepszych a może i nie. Aczkolwiek upusty bulwersacji pewnej dać trzeba. W sumie to nie ode mnie zaczął się ten wylew. Ale rozumiem, ze C. i M. zależy na pewnych zmianach. 

 

Przecież mam tyle innych zmartwien. Ale pewnych spraw nie można chyba tak po prostu zostawić. 

 

 

Tłumaczenie mojego artykułu okazało się wyzwaniem pochłaniającym ogromne ilości jednostek czasu.

piątek, 10 lutego 2012, joanabg

Polecane wpisy

  • po końcu na koniec.

     Tak jak urwał się tekst ten porwała się przerwała pękła nitka koloru wolontariatu w BG pstryk zadziwiające jak wszystko wydaje się bez znaczen

  • mrozy belgradzkie mrozy

     Uspokoiłam się. Ale ostatnie 30 godzin dziwnością swa przerosło niejedne dziwoty. Były zamieszania, chaosy, papiery, drukowania, telefony, jak

  • wielka woda. blok 28 pietro 10 - kleski zywiolowe

    Wielka powódź. Bojler się popsuł. Sąsiadka, która na pewno ma wściekliznę, wypomniała mi, że jak mogę mieszkać tu i nie znać serbskiego. Zdenerwowałam się. Bard